niedziela, 8 października 2017

Jesienny liść

Można definitywnie uznać, że lato się skończyło. Przynajmniej tak wynika z tego co za oknami. Zdecydowanie krótszy dzień, dużo mniej słońca, a za to opady deszczu w przewadze. Jeszcze dojdą porywiste wiatry, bo ktoś musi postrącać liście z drzew i będziemy już przygotowani na śnieg i mróz. Ale póki co podziwiamy kolory i bogactwo jesieni. Najlepszym miejscem do tego jest oczywiście las przemierzany biegowo. Dziś pokręciliśmy się po zielonym, żółtym, niebieskim i czerwonym szlaku w okolicach Jeziora Torfy, bagien Zielonego Ługu i anińskiego lasów przy CZD. Często na naszej trasie natykaliśmy się na różne inne oznaczenia: a to pozostałości znaczków Wawerskiego Krosu, stałych oznaczeń rowerowego szlaku dla rowerów MTB oraz dziś rozwieszonych strzałek imprezy rowerowej z cyklu Poland Bike. Jednym słowem znaków w bród. Można się łatwo pomylić i trzeba być skupionym podczas wycieczki. Do tego tempo zwolnione przez liczne podbiegi, wystające korzenie drzew, podmokłe albo piaszczyste fragmenty na trasie. Prawdziwe krosowe bieganie.     



 


niedziela, 24 września 2017

Puszcza jest tak piękna

"Puszcza jest tak piękna, że najchętniej bym w niej zamieszkał" powiedział Darek po powrocie z kolejnej wycieczki po szlakach Puszczy Kampinoskiej. Tydzień temu pokonaliśmy marszobiegiem (6' biegu / 4' marszu) 21 km, dziś już 24 km, a za dwa tygodnie jest plan aby jeszcze bardziej wydłużyć dystans. Póki trwa jesień i da się biegać trzeba korzystać z uroków puszczańskich ścieżek. Co prawda nie byliśmy jedynymi, którzy uznali, że jesienią warto wybrać się do lasu, ale zdecydowana większość to byli jednak grzybiarze.


piątek, 25 sierpnia 2017

Uważność na wakacjach

Jestem świeżo po lekturze książeczki o uważności. Coś tam ostatnio słyszałam, ktoś coś mówił, gdzieś ktoś pisał, więc postanowiłam zapoznać się bardziej z tematem. Moda, modą, ale warto wiedzieć z jakiego powodu ludzie o tym zagadnieniu rozpisują się. W wielkim skrócie chodzi o to żeby nie rozgrzebywać ran i nie oskarżać siebie ani innych o to co już było, ani nie żyć marzeniami o tym jak będzie w przyszłości, a skupić się na tym co przeżywamy obecnie i cieszyć się we właściwy sposób tym co mamy oraz nauczyć się opanowania w wielu różnych stresujących sytuacjach. Nie powiem żebym dowiedziała się czegoś niezwykle odkrywczego, ale już samo przekonanie się, że wiem jak postępować w życiu i że jednak nie są mi obce zasady i zalecenia opisywane w poradniku, to też jest wiedza. Utwierdziłam się, że uważności można, a nawet trzeba się nauczyć. Pomaga nam i innym we wspólnym uważnym życiu. Jest przyjemniej i łatwiej jak się opanuje te proste i skuteczne zasady. Przede wszystkim mamy większy spokój, optymizm i wiarę w to co robimy. I że potrzebna jest nam równowaga. Było też o znalezieniu sobie hobby, które potrafi nas zająć na tyle mocno, że zatracimy się na jakiś czas.


sobota, 29 lipca 2017

Lato, woda, las

Na razie mamy lato. Co prawda typowo polskie, czyli więcej leje i jest zimno, ale jednak lato. Lubię bardzo lato, nawet takie burzowe i mokre. Wolę może nawet bardziej niż te upalne i męczące dni, gdy nic nie można robić poza szukaniem cienia i klimatyzowanych miejsc.


środa, 3 maja 2017

Kwietniowe podsumowanie aktywności


Nasze bieganie się rozwija i przybywa nam motywacji im więcej zieleni w parku i im więcej kwitnących kwiatów. Wczoraj po latach biegaliśmy "kilometrówki". Ależ to było wyzwanie. Już po pierwszych 500 m nogi się plątały, a oddech był na granicy wyplucia płuc. Nie poddając się jednak, ale rzężąc okropnie i na miękkich nogach jakoś dobiegliśmy do końca, by po 3 minutach uspokajania oddechu rozpocząć kolejną walkę. Wytrwaliśmy na czterech powtórzeniach, choć z myślą, że jeśli jeszcze raz mielibyśmy doprowadzić serce do wyjścia poza skalę wykresu to nie byłoby to wcale przyjemne.

sobota, 22 kwietnia 2017

Tygrysi skok

Jednym, ale tygrysim skokiem przeskoczyliśmy od zimowych do wiosennych aktywności.

Na początek wspomnieć wypada o naszym Wielkim powrocie do biegowych, ... no właśnie, jak to nazwać? Może po prostu, powrót do dawnych przyzwyczajeń związanych z bieganiem, czyli systematycznego wychodzenia na bieganie, wdrażania się aby przebiegnięcie "dyszki" na treningu nie sprawiało zadyszki po dwóch kilometrach, tylko dawało przyjemność.


niedziela, 5 lutego 2017

A w Szklarskiej zima o jakiej marzyliśmy od dawna

Ostatnio prawie wcale nie biegamy, ani wieczorami, ani rano też zresztą. Darkowi z rzadka udaje się gdzieś kawałek przejechać rowerem, ale tylko blisko domu. Ja ograniczyłam rower do zera, bo ciągle jakieś przeszkody: a to za ślisko, a to nie odśnieżyli mi ścieżki, a potem znów nastały siarczyste mrozy. Niby dobre wymówki, ale zima nie jest łatwa dla rowerzysty. Aż wreszcie usiadł nad miastem smog jakiego nikt nie lubi: normy zanieczyszczenia powietrza przekroczone 400 do 600-krotnie i ogłoszony stan alarmowy w mieście. Co robić? Jak tu jeździć, jak biegać?

Wtedy dostałam e-maila zaczynającego się tak: "Renata, czas wyjść spod koca, czekają wspaniałe oferty w ..." i tu była lista różnych ciekawych miejsc. Przewinęłam w dół i zatrzymałam się na Szklarskiej Porębie. No właśnie, to jest pomysł i powiedziałam głośno do Darka: "Może byśmy pojechali na narty?".
Potem szybko dokonałam rezerwacji przez aplikację, Darek w tym czasie kupił w innej aplikacji bilety na pociąg. I w ciągu kilku minut, bez wychodzenia z domu, zupełnie spontanicznie zafundowaliśmy sobie pyszny tygodniowy obóz sportowy.